Czasem słońce, czasem deszcz

Wczorajsza wycieczka na Jurę przypominała niezły thriller, w którym do roli pierwszoplanowej aspirowała pogoda. Krótko mówiąc - do 13.00 lało jak z cebra. Potoki deszczu zalewały nas bezlitośnie. Ale nie mogliśmy odpuścić. Kiedy tylko zobaczyliśmy zamek w Olsztynie k. Częstochowy z ust wyrywało się krótkie słowo zachwytu i większość zdecydowała się zmoknąć po raz pierwszy. Po raz drugi mniejsza nieco szczuplejsza grupa (w tym służbowy aparat fotograficzny) zmokła oglądając przeurocze źródła Zygmunta i Elżbiety, gdzie wodę mieliśmy nad głową, pod nogami i w każdym zakątku ciała. Podobnie było przy Bramie Twardowskiego (miejsce jak z powieści Tolkiena). I wreszcie przed 13.00 zaczęło się przejaśniać. Dworek Krasińskiego zwiedzaliśmy już bez opadów (no dobrze, tam był dach) a później było już coraz lepiej. I udało się! Przeszliśmy 2-kilometrową trasę między zamkami w Mirowie i Bobolicach, pozachwycaliśmy się różnorodnością krajobrazu i wróciliśmy szczęśliwie do domu.

Ach, jak sucho brzmi opis tych przemokrych wydarzeń. Ale żadne słowa nie są w stanie oddać piękna tego, co widzieliśmy. Ta pogoda tylko nas w tym utwierdziła.

PS. To są zdjęcia z aparatu "służbowego", który jednak wysechł w trakcie wycieczki. Inne dorzucimy dzięki uprzejmości naszych uczestników, którzy jednocześnie przez cały rok uczęszczają na zajęcia GOK.

Brawo organizatorzy - niewiadowskie koło PSERiI, Przewodniczący Rady Seniorów Gminy Ujazd Marek Muskała, Wójt Gminy Ujazd Artur Pawlak , który zapewnił wsparcie finansowe naszej wyprawy w nieznane. Brawo wszyscy uczestnicy!

 

 

×

Wyszukaj w serwisie

×

Zapisz się do Newslettera